Rzeźba - Agata Agatowska

Rzeźba - Agata Agatowska

Rzeźba - Agata Agatowska

Więcej szczegółów


22,00 zł

Stan: Tego produktu brak w magazynie

30 inne produkty z tej samej kategorii:

KODY (I) IKONY

Żyjemy w świecie, w którym - jak może nigdy przedtem - rządzi prymat obrazu i obrazowania. Ten wzajemnie ze sobą sprzęgnięty mechanizm interpretowania i kreowania rzeczywistości pozyskał jeszcze większą moc i pokusę w chwili, kiedy obrazem zawładnęły media elektroniczne, a wirtualność stała się alternatywą niejednokrotnie bardziej kuszącą i atrakcyjną od otaczającego życia i sfery ludzkiego (współ)egzystowania. Intrygujące, że "żywy" i ruchomy obraz - m.in. dzięki uzyskaniu efektu trójwymiarowości - mimo że posiadł pewne atrybuty starych mediów, często jest konfrontowany bądź nawet redefiniowany przez tradycyjne procedury obrazowania. Tego typu praktyki najbardziej są obecne w świecie sztuki, gdyż artyści są chyba szczególnie uwrażliwieni i zainteresowani badaniem oraz śledzeniem przestrzeni widzialności i jej wpływu na nasze postrzeganie rzeczywistości.
Na tym obszarze artystycznej aktywności twórczość Agaty Agatowskiej - właściwie nieomal od samego początku jej działalności wystawienniczej - koresponduje z podobnymi poszukiwaniami i równoczesnym dekonstruowaniem w obrębie funkcjonujących strategii medialnych oraz estetycznych. Artystka ta - jakkolwiek wyraża się za pośrednictwem różnych mediów - realizuje wszystkie podstawowe postulaty trójwymiarowego obrazu oraz obiektu. Z formalnego i strukturalnego punktu widzenia Agatowska najczęściej koncentruje się na klasycznej formie rzeźbiarskiej, jednak jej prace wchodzą w dyskurs z miejscem i jego kontekstem. W rezultacie istotne są dla artystki zarówno aspekty przestrzenności (miejsca), uprzestrzennienia (medium) jak i generowania przestrzeni (dzieła), co sprawia, że mamy w jej przypadku do czynienia z tak zwaną "sztuką" instalacji a nie tradycyjną rzeźbą. Niezależnie od tego interesuje ją również sceniczny wymiar prezentacji, gdyż wygenerowane w galerii sytuacje i przedstawienia posiadają także niezależny (para)teatralny format. Ten estetyczny i semiotyczny kontekst dzieła był już widoczny w jej pierwszych pracach (z cyklu Miss) pokazywanych w 2001 r. m.in. na drugiej edycji wystawy "Kobieta o kobiecie" w bielskim BWA. Agata Agatowska posłużyła się tutaj projekcją wideo, zawierającą pełen zakłóceń obraz telewizyjny, oraz rzeźbą stanowiącą jego "rzeczywisty" odpowiednik. W tym konkretnym przypadku artystka - na przykładzie transmitowanych przez telewizję wyborów Miss Świata - zajęła się metodami kreowania i zakłamywania wizerunku kobiety, która to - poddana rozlicznym zabiegom medialnym - staje się na naszych oczach bardziej artefaktem niźli żywym człowiekiem. Showmanów zdaje się głównie interesować ekonomia produkcji oraz konsumpcja mitów zbiorowych, stąd uczestniczące w konkursie dziewczęta pozyskują jakby nieziemską aurę, stając się produktem rozrywki, która ma służyć i reprezentować poszczególne grupy interesów. W tym świetle cenzus codziennej rzeczywistości wraz z odbiorcami uwięzionymi wokół "zimnych mediów" nabiera wartości biernej, podejrzanej, indolentnej. Medialni rewelatorzy zdają się nam sugerować, że istotna i piękna jest jedynie powierzchniowość i powierzchowność. Ekstaza komunikacyjna - chociaż wykorzystuje dziś nagminnie efekty 3D - w gruncie rzeczy jest płaska, niedoskonała i obsceniczna. Wszystkie właściwie realizacje Agaty Agatowskiej artykułują jej zainteresowania problematyką obecności archetypów i mitów zbiorowych w kontekście ich powszechności i utraty przezroczystości. Ikony kultury masowej (począwszy od postaci bajecznych, a skończywszy na pop-rozrywce) ujawniają się w jej pracach jako naznaczone przez doraźny kontekst, zmultiplikowane jak puszki Campbella i zanurzone w sferze teleobecności. Jednak sama artystka nie odżegnuje się ani od ich wyglądu ani od ich powtarzalności. Dokonuje delikatnych estetycznych cięć i językowych przesunięć, po czym - jak niegdyś Hans Bellmer - czyni z przedmiotów (na pozór) gotowych nową (niekiedy halucynogenną) opowieść. Narracje - jak w Piesku chłepczącym kałużę... - wiążą dyktat podświadomości z animalistycznymi przedstawieniami. Rozdwojenie i drugie ukryte dno anegdoty (np. w Sforze) przenosi nas ze świata czytanych w dzieciństwie baśni w obszar reality-show, gdzie spotykają się ze sobą transmisje ze startu promu Atlantis w Houston i z koncertu Davida Bowie.
Ujawniająca się w tych pracach wielogłosowość i wielość zastosowanych masek wiąże się zapewne z faktem, że Agata Agatowska przez wiele lat współpracowała z Velvets Black & Light Theater w Wiesbaden.
Tematyczna inspiracja surrealizmem jest u Agatowskiej wyczyszczona z jego barokowości i ekscentryzmu, z kolei pop-artowski fetyszyzm przedmiotowości jest pozbawiony nagminnej obecnie w sztuce banalizacji. Artystka - dość nieoczekiwanie i dziś raczej niespotykanie - wykorzystuje w swoich pracach prostotę i ascetyzm rzeźby konstruktywistycznej. Paradoksalnie jednak - możemy w nich dopatrzyć się śladów najbardziej elementarnych emocji. Tak jak u Tatlina niegdyś dostrzegano "maszynowy romantyzm", u Agatowskiej także jest coś z tej dykcji. Idee biorą się z uczuć i emocjalności, i mimo że są poddane dyktatowi formy, ujawnia się ich egzystencjalny wymiar. Dlatego też często cielesność (czy to ludzka, czy to zwierzęca) wchodzi u artystki w dyskurs z techniką bądź technologią (jak ma to miejsce w Przeprowadzce na Marsa lub wspomnianych wcześniej rzeźbach z cyklu Miss). Można to interpretować jako wyraz atawizmu i jednocześnie poszukiwania wspólnego kodu genealogicznego. Z drugiej strony badania prowadzone przez współczesnych inżynierów genetycznych potwierdzają, że wszystkie żywe istoty mogą dla siebie stanowić coś więcej niż metonimiczny zamiennik. Prace autorki Transformacji rzeczywistości są szukaniem związków i analogii pomiędzy tym, co żywe i nieożywione, między rzeczami i obrazami. Są wychodzeniem naprzeciw prawdzie i najbardziej elementarnych uczuć, które kryją się w zawikłanych relacjach przypisanej nam ikonografii i przygodnych mediów. Agata Agatowska na naszych oczach tworzy coś w rodzaju onirycznego teatru. W nim - jak w Carrollowskim lustrze - spotykają się światy, role i postacie. Na ich styku wyłaniają się figury i ich cienie, które są lustrzanym odbiciem rzeczywistości i powidokiem tożsamości. Bez tego teatru życie byłoby uboższe o nie jedną piękną bajkę.
Roman Lewandowski

 

 



Więcej gadżetów i pamiątek na... Regionalia Słowińskie



Brak komentarzy klienta.

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą dodawać komentarze. Proszę sie zalogować.